Jak poradzić sobie z utratą bliskiej osoby?
Utrata bliskiej osoby - żałoba
Spis treści
Wstęp
„…..bez względu na okoliczności życie ludzkie nigdy nie traci sensu i na ten nieskończony sens życia składają się także cierpienie i umieranie, nędza i śmierć”.[1]
Przeżywając stratę ważnego dla nas człowieka doświadczamy niezmierzonego bólu i cierpienia. Niejednokrotnie tracimy poczucie sensu, a świat bez zmarłego wydaje się pusty, odarty ze wspólnych planów na przyszłość, marzeń i celów, które wcześniej wyznaczały wartość naszego życia. Tęsknota za „zwykłą” codziennością w towarzystwie bliskiego, staje się niezwykłym cierpieniem. Początkowo ból jest tak wielki, iż trudno sobie wyobrazić, by kiedykolwiek mógł stracić na swej sile.
Głęboki sens w sytuacji śmierci bliskiego ma przyjęcie wszelkich uczuć związanych ze stratą. Przyjęcie oznacza wewnętrzną zgodę na ich przeżywanie bez poczucia, że są one niewłaściwe, niepotrzebne, że tylko jeszcze bardziej pogrążą w rozpaczy. Nadanie sensu żalowi rozumiane jako uznanie jego naturalności i ważności jest początkiem radzenia sobie ze stratą. Postaram się przedstawić tutaj wartość przeżywania procesu żałoby, jako niezbędnego dla dalszego życia i rozwoju człowieka. Pragnę podkreślić naturalność i normalność emocji i zachowań, które się pojawiają w okresie żałoby. Zdarza się, że doświadczane uczucia i reakcje są sprzeczne ze sobą, niezrozumiałe, mogą być zaskoczeniem dla samego żałobnika jak i innych osób z jego otoczenia, ale jednocześnie są prawidłowe i konieczne do tego, by móc pogodzić się ze stratą.
Żałoba dotyka także najmłodszych, na co nie zawsze jako dorośli jesteśmy uważni. Może nam się wydawać, iż dziecko nie rozumie tego co się dzieje i lepiej będzie nie poruszać przy nim „trudnych rozmów”, by uchronić je przed dodatkowym cierpieniem. Nic bardziej złudnego, dzieci również doświadczają rozpaczy po stracie bliskich dlatego też poświęcę trochę miejsca na pokazanie jak rozumieją one śmierć i jak radzą sobie z utratą oraz w jaki sposób my dorośli możemy być dla nich wsparciem w tym trudnym czasie.
Mam nadzieję, że osoby, które chcą towarzyszyć żałobnikowi ale czują się bezradne wobec cierpienia po stracie bliskiej osoby, znajdą tutaj wskazówki, jak pomóc przetrwać ten trudny czas.
Fazy procesu żałoby
Śmierć jest naturalną i nieodłączną częścią życia, o której wiemy ale kiedy bezpośrednio nas dotyka trudno jest ją przyjąć. Jesteśmy wobec niej bezradni i na tę bezradność musimy się zgodzić. Niestety trudność jest tu tak duża ponieważ uczono nas radzić sobie z przeciwnościami i je rozwiązywać, a tutaj jedynym sensownym rozwiązaniem jest przyjęcie faktu śmierci bliskiej osoby z całym towarzyszącym mu bólem. Lęk związany ze śmiercią jest jednym z podstawowych lęków, którego doświadcza człowiek. Nic więc dziwnego, iż w powszedni dzień nikt nie zastanawia się nad przemijaniem. Umieranie bliskiego bezlitośnie konfrontuje nas z cierpieniem dotyczącym straty, rozłąki ale także z niepokojem związanym z własną śmiertelnością, dlatego jest to tak trudny czas.
Jeśli śmierć jest częścią ludzkiej egzystencji, to żałoba po śmierci bliskiej osoby jest normalnym i koniecznym dla dalszego rozwoju człowieka procesem. Jest to okres trudny i bolesny nie mniej jednak bardzo ważny, wymagający czasu, wysiłku, cierpliwości i wyrozumiałości dla samego siebie. Potrzeba zanurzyć się w smutku i rozpaczy, płakać, krzyczeć, złościć się, pytać dlaczego i znów płakać nie znajdując odpowiedzi po to, by za jakiś czas móc odbudować swoje życie już bez zmarłego, akceptując jego utratę.
Każdy człowiek przeżywa ten szczególny czas na swój własny sposób. Ów sposób zależy od wieku i dojrzałości danej osoby, jej cech osobowości, wcześniejszych doświadczeń związanych z przeżywaniem straty, rozstania. Bardzo ważna w radzeniu sobie ze śmiercią jest dostępność wsparcia i pomocy jaką może otrzymać żałobnik od innych osób. Znacznie łatwiej jest przeżyć ból straty jeśli ma się obok siebie kogoś, kto czasem po prostu tylko będzie obecny. Sposób doświadczania żałoby zależy także od relacji jaka łączyła osobę ze zmarłym, od rodzaju śmierci, czy była ona nagła, niespodziewana czy wynikała z długotrwałego chorowania i cierpienia.
Każda śmierć bliskiej osoby dotyka wszystkich obszarów funkcjonowania człowieka: emocjonalnej, somatycznej, poznawczej, duchowej, społecznej, zawodowej burząc dotychczasowy porządek, wprowadzając chaos i zamęt.
Nadrzędną funkcją procesu żałoby zatem staje się uporządkowanie powstałego nieładu, co może się zadziać tylko poprzez rzeczywistą akceptację tego, co się wydarzyło oraz wyrażenie wszelkich emocji związanych ze stratą takich jak: żal, smutek, złość, gniew, poczucie winy, wstydu. Dopiero na gruncie emocjonalnego oczyszczenia i świadomej akceptacji rzeczywistości, możliwe staje się budowanie na nowo swojego życia w różnych jego aspektach.
Po mimo, iż proces ten jest bardzo indywidualnym, swoistym doświadczeniem konkretnej osoby, można wyróżnić w jego przebiegu pewne charakterystyczne cechy wspólne. Mówi się o czterech fazach doświadczania żałoby:
Pierwsza faza to faza szoku przejawiająca się w formie nagłej ekspresji emocji (wybuch płaczu, krzyk), gwałtownych zachowań lub też odrętwienia, znieruchomienia, niemożności wyrażenia jakichkolwiek uczuć. Osoba doświadcza wewnętrznego zamętu, wzburzenia, bezradności. Pojawia się niedowierzanie, brak zgody na śmierć, zaprzeczanie faktom, które w tym momencie są na tyle trudne i przerażające, iż stają się niemożliwe do przyjęcia.
Objawy somatyczne towarzyszące tej fazie to między innymi: skoki ciśnienia, kołatanie serca, skrócony i spłycony oddech, zaburzenia gastryczne, drżenie całego ciała, zaburzenia równowagi. Okres ten może trwać do kilkunastu godzin lub też utrzymywać się przez wiele tygodni.[2] Negowanie śmierci, udawanie, że nic się nie zdarzyło przynosi ukojenie na pewien tyko czas. Konfrontacja z rzeczywistością, realnością faktów, w które nie sposób już dłużej nie wierzyć jest ważnym przełomowym momentem, w którym żałobnik zaczyna w pełni doświadczać tego, co się wydarzyło i podejmuje próby radzenia sobie ze startą.
Uświadomienie sobie straty wiąże się z przejściem do kolejnej fazy, w której dominuje poczucie silnego niepokoju wywołanego separacją od bliskiej osoby. Żałobnik przeżywa wewnętrzne konflikty i sprzeczne uczucia. Naturalnymi emocjami dającymi tutaj o sobie znać jest żal, smutek, tęsknota, odczucie głębokiej pustki, wyrażające się w postaci płaczu, który może trwać nawet wiele godzin. Do głosu dochodzi także gniew i złość wyrażana do osoby zmarłej jako wyraz pretensji za porzucenie, do losu, do Boga, personelu medycznego, do innych osób, które w poczuciu osieroconego powinny zapobiec śmierci, bądź też w jakiś sposób do niej się przyczyniły. Opowiadając o zmarłym często żałobnik idealizuje jego postać, zdarza się że utożsamia się z nim np. poprzez przejmowanie zachowań zmarłego, podobne formułowanie wypowiedzi, uskarżanie się na podobne choroby[3]. Naturalne jest zaabsorbowanie wyobrażeniami dotyczącymi zmarłego, żałobnik może mieć poczucie, że widzi lub słyszy utraconą osobę.
Dolegliwości fizyczne jakie mogą pojawić się w tej fazie to: kłopoty z oddychaniem, brak łaknienia lub nadmierny apetyt, przemęczenie, zakłócenia snu, bóle różnych narządów ciała itp. Częste są także zakłócenia procesów poznawczych takich jak pamięć i koncentracja uwagi. Faza ta może trwać kilka tygodni. Danie sobie prawa na odczuwanie bólu, sprzecznych emocji i reakcji, pozwala na oswajanie się ze stratą i jednocześnie stanowi zalążek ku budowaniu dalszej przyszłości.
Faza trzecia to stadium dezorganizacji i towarzyszącego mu poczucia bezradności związanego z wypełnianiem codziennych obowiązków. Emocje które się tutaj pojawiają to żal, smutek, gniew, lęk, poczucie winy. Żałobnik może doświadczać złości w stosunku do innych bliskich, którzy inaczej niż on przezywają żałobę. Może odczuwać irytację i drażliwość związaną z obecnością innych ludzi. Charakterystyczne w tej fazie jest wycofywanie się z aktywności, utrata zainteresowań, trudność w zmotywowaniu się do podejmowania działań.
W sferze somatycznej mamy do czynienia z osłabieniem systemu odpornościowego, co może się objawiać w zaostrzeniu objawów istniejących chorób przewlekłych bądź mogą pojawić się nowe schorzenia.[4] Faza ta może trwać kilka miesięcy.
Faza czwarta to powracanie do równowagi, odzyskiwanie kontroli i uczenie się życia bez zmarłego, tworzenie nowej tożsamości, planowanie i realizowanie własnych celów. Na tym etapie śmierć bliskiej osoby traktowana jest jako zdarzenie realne i nieodwracalne, następuje pogodzenie i akceptacja rzeczywistości. Osoba w tej fazie pozwala sobie na zachowanie obrazu zmarłego w sercu i w pamięci przy jednoczesnej wewnętrznej zgodzie na inwestowanie energii w nawiązywanie nowych relacji i związków z innymi. Zaczyna dostrzegać piękno otaczającej rzeczywistości, dbać o własne potrzeby bez poczucia zdrady i winy wobec utraconego bliskiego.
Powyższe etapy żałoby nie muszą przebiegać w opisanej kolejności. Fazy te wzajemnie się przenikają, człowiek może mieć poczucie, że już uporał się z bólem, gdy nagle pod wpływem jakiegoś zdarzenia, sytuacji powraca wspomnienie zmarłego z całą siłą emocjonalnych doznań. Szczególnie dotyczy to znaczących dat rocznicowych takich jak: pierwsze święta i uroczystości bez zmarłego, rocznica śmierci, Święto Zmarłych itp. Mogą one powodować czasowy powrót do przeżyć charakterystycznych dla trzeciej fazy żałoby. Jest to naturalny nawrót „wpisany” w przebieg procesu żałoby.[5]
Żałoba jest niezwykle trudnym okresem ale tylko jej pełne „przepracowanie” czyli przeżycie wszelkich emocji, które ze sobą niesie, wytrwanie w bólu i rozpaczy bez przyspieszania czegokolwiek tak długo, aż to będzie konieczne, pozwoli osiągnąć wewnętrzny spokój i ukojenie. Paradoksalnie doświadczenie bólu, zajmowanie się nim, poświęcanie mu uwagi i czasu powoduje, iż nie potrzeba go aż tak wiele, by móc zacząć żyć dobrze, a nawet doświadczać przyjemności i radości.
Podsumowując każda z opisanych faz żałoby ma swój istotny sens a mianowicie, zawiera w sobie kluczowe zadania, które ma do wykonania żałobnik. Po pierwsze będzie to uświadomienie sobie śmierci bliskiego, przyjęcie, że jest to fakt nieodwracalny, na którego pojawienie się bądź też powstrzymanie nie mamy żadnego wpływu. Następnie udzielenie sobie wewnętrznej zgody na opłakanie i wyrażenie wszelkich uczuć związanych ze stratą jako normalnych, prawidłowych i pożądanych. Wreszcie ponowne „nauczenie się życia” już bez osoby zmarłej. Doświadczanie przyjemności, radości także w efekcie nawiązywania nowych relacji, mając w pamięci zmarłego i jednocześnie nie odczuwając wobec niego poczucia winy i zdrady.
Utrudnienia w przebiegu procesu żałoby
Po śmierci bliskiego człowieka doświadczamy ogromu bolesnych uczuć, zachowujemy się inaczej niż zwykle. Często nie rozumiemy tego co się z nami dzieje. Możemy się niepokoić czy to co przeżywamy w związku ze stratą jest normalne i czy nie „zwariowaliśmy”. Otóż krótko mówiąc nie „zwariowaliśmy wtedy gdy płaczemy, krzyczymy, smucimy się, złościmy, nie mamy ochoty spotykać się z innymi, odczuwamy rozdrażnienie i zniecierpliwienie. Kiedy nagle budząc zdziwienie u innych wybuchamy płaczem przy okienku pocztowym płacąc rachunki, bo uświadamiamy sobie, że zwykle robiła to bliska nam osoba, której dziś już nie ma. Gdy pasja, której wcześniej z radością się oddawaliśmy nie cieszy tak bardzo albo wręcz staje się nieistotna………
Normalne jest, będąc w żałobie doświadczanie wszelkich uczuć, które ona niesie ze sobą. Prawidłowe są zachowania, które w „zwykłych” okolicznościach uznalibyśmy za „dziwaczne”. Najważniejsze jest przezywanie, rozpamiętywanie, wspominanie, płakanie tak długo, aż będziemy gotowi przyznać, że straciliśmy kogoś bardzo ważnego ale nie straciliśmy siebie. Dla nas życie nadal trwa i warto być w nim w pełni obecnym po to, by dostrzec szanse i nadzieje, które przynosi każdy kolejny dzień, miesiąc, rok.
Większość ludzi przeżywa proces żałoby i odnajduje w nowej rzeczywistości, bez zmarłego, sens dalszego życia. Czasem zdarzają się jednak takie sytuacje, w których przebieg procesu żałoby z różnych powodów (osobowościowych, sytuacyjnych, społecznych) zostaje zakłócony. Możemy wówczas mieć do czynienia z trzema różnymi sytuacjami takimi jak:
– zablokowanie żałoby,
– opóźnienie reakcji żałoby,
– przerwanie żałoby w trakcie jej trwania.
Do zablokowania procesu żałoby dochodzi wówczas, gdy osoba nie dopuszcza do świadomości emocji bólu, rozpaczy, smutku, tęsknoty, itp. Żyje tak jakby nic się nie wydarzyło. Podejmuje szereg różnych aktywności życiowych i zawodowych. Źle reaguje na wspomnienia o zmarłym, sprawia wrażenie jakby musiała ciągle wykonywać jakieś działania, które w rzeczywistości stanowią ucieczkę przed doświadczeniem bólu psychicznego po stracie.
Opóźnienie żałoby wiąże się z odroczeniem w czasie przeżywania reakcji charakterystycznych dla pierwszych faz żalu po zmarłym. Zwykle przyczyną takiego stanu rzeczy są inne ważne obowiązki, którym żałobnik musiał sprostać tuż po śmierci bliskiej osoby np. opieka nad innymi żałobnikami. Często w zachowaniu takich osób obserwuje się wrogość przejawianą w stosunku do osób i okoliczności kojarzonych ze śmiercią bliskiej osoby. Wspominając zmarłego osoby te nadmiernie idealizują jego postać, mówiąc tylko o pozytywnych aspektach łączącej ich relacji. Pochłonięcie wspomnieniami o zmarłym jest tak głębokie, iż żałobnik izoluje się od kontaktów z innymi i spraw, które wcześniej go zajmowały. Doświadcza sprzeczności przeżywanych uczuć od rozpaczy i tęsknoty po złość i gniew na zmarłego za porzucenie. Zdarza się, że odczuwana złość może być kierowana na samego siebie i wówczas pojawiają się zachowania autoagresywne a w skrajnych przypadkach próby samobójcze. Często u tych osób pojawiają się różne dolegliwości somatyczne.
Przerwanie procesu żałoby ma miejsce zwykle w sytuacji kiedy osoba doświadczała bardzo intensywnych przeżyć w pierwszych dwóch fazach żałoby. Siła tych przeżyć w odczuciu żałobnika była tak wielka, iż pojawił się lęk przed dalszym przeżywaniem żałoby, kojarzony z możliwością utraty psychicznej równowagi i zapadnięcia na chorobę psychiczną. Stąd wszelkie odczucia sfery psychicznej jako zagrażające integracji osobowości, zostają stłumione, a na plan pierwszy wysuwają się istotne, uciążliwe dolegliwości somatyczne, maskując przeżywaną depresję.[6]
Zatem to, co powinno niepokoić to nie burzliwość reakcji, nadmierna płaczliwość, pogrążenie w żalu i rozpaczy a właśnie nie przeżywanie emocji, odcinanie się od nich, zbyt szybkie „pogodzenie się” ze stratą. Są to bowiem działania, które stwarzają iluzję uporania się ze stratą. Faktycznie nie została ona w pełni przeżyta a uczucia, które wywołuje u człowieka śmierć bliskiej osoby nie znikają. One są, czekają i szukają sobie różnych sposobów, by w końcu zaistnieć np. w postaci uporczywych dolegliwości somatycznych.
Często dzieje się tak, że osoby takie trafiają do różnych lekarzy, poszukując przyczyn swoich dolegliwości. Jeśli mimo działań medycznych objawy nadal się utrzymują, bądź powracają warto skorzystać z pomocy psychiatry, który skieruje na psychoterapię. Może być tak, że lekarze innych specjalności sugerują wizytę u psychiatry, psychologa ale natychmiast ta propozycja jest odrzucana z obawy przed chorobą psychiczną a tymczasem jest to naturalna droga szukania pomocy i odzyskania zdrowia. Nie od dziś przecież wiadomo, że człowiek stanowi jedność psychofizyczną i to, co dotyczy psychiki oddziałuje na sferę somatyczną i odwrotnie. Warto dać sobie szansę i szukać pomocy u specjalistów także, a może zwłaszcza psychiatrów i psychoterapeutów.
Jak sobie poradzić ze stratą.
Śmierć bliskiej osoby powoduje, że stajemy się bezradni, zagubieni zarówno we własnych odczuciach jak i w codziennych czynnościach i obowiązkach. W głowie kołacze się pytanie jak można to przeżyć i czy to jest w ogóle możliwe? Otóż większość z nas przeżywa żal po stracie w zgodzie ze sobą, uznając pojawiające się emocje, akceptując siebie i swoje reakcje, by w konsekwencji zacząć na nowo budować swoje życie bez zmarłego. Być może jest tak, że w tym momencie poradzenie sobie z żalem wydaje Ci się zupełnie nierealne. Tym czasem rzeczywistość, w której żyjemy skonstruowana jest w taki sposób, iż nieustannie konfrontuje nas z różnego rodzaju utratami. Każdy z nas od momentu urodzenia się doświadcza szeregu różnych strat. Jako małe dziecko tracimy ukochaną zabawkę, potem ukochane zwierzątko. Nastolatkowie doświadczają pierwszych miłosnych zawodów, które wówczas stanowią olbrzymią tragedię. W ciągu życia tracimy ważne dla nas rzeczy, miejsca, relacje a mimo to żyjemy nadal i z czasem puste miejsca zapełniają się nowym. Każdy człowiek zatem ma w sobie wewnętrzną siłę i mądrość, która pozwala mu radzić sobie z najtrudniejszymi życiowymi doświadczeniami, także ze śmiercią bliskiego. Tym co pomaga przeżyć czas żałoby jest przede wszystkim uznanie wszystkich pojawiających się emocji i wyrażenie ich. Rozmawianie o własnych uczuciach związanych ze stratą, wspominanie zmarłego po mimo odczuwanego bólu, rozpaczanie i opłakiwanie tak długo, jak to będzie potrzebne jest najważniejszym czynnikiem „leczącym”. Słowo leczącym ujęłam w cudzysłów, bo jednocześnie pragnę podkreślić, że proces żałoby nie jest stanem chorobowym, przeciwnie jest to naturalny proces po śmierci bliskiej osoby. Wszelkie reakcje organizmu, które się pojawiają, włącznie z dolegliwościami somatycznymi i zakłóceniami funkcji poznawczych takich jak np. pamięć czy uwaga są prawidłowościami wpisanymi w proces żałoby. Ucieczka przed bólem, tłumienie go, czy też pospieszanie siebie w przeżywaniu żalu jest samooszukiwaniem i pozornym poradzeniem sobie. Konsekwencją takiego działania jest pojawienie się szeregu różnych symptomów, maskujących faktyczny żal, mamy wówczas do czynienia z zakłóceniem przebiegu procesu żałoby, o którym szerzej pisałam wcześniej.
Istotnym elementem, który pomaga w przejściu przez proces żałoby jest: pożegnanie się ze zmarłym. Może ono odbyć się faktycznie tuż przed jego śmiercią bądź zaraz po np. w trakcie pogrzebu. Czasem osobiste pożegnanie z różnych powodów okazuje się niemożliwe, warto wówczas pożegnać się w inny sposób – symbolicznie np. pisząc list do zmarłego, wiersz pożegnalny itp. Pożegnanie jest sygnałem zamknięcia, zakończenia relacji, stanowi ważną część radzenia sobie ze stratą. Uczestnictwo w uroczystościach pogrzebowych dopełnia pożegnanie, pozwala urealnić fakt śmierci i go zaakceptować.
W ceremonii pogrzebowej powinny brać udział także dzieci, które utraciły bliską osobę. Po pierwsze dlatego, że są częścią rodziny, która przezywa stratę. Jest to ważne choć trudne doświadczenie przez, które przechodzi rodzina, dlaczego zatem wykluczać dziecko z rodziny w tak znaczącym momencie? Ponadto tak jak dla innych osób, również dla dziecka jest to moment pożegnania, symbol zamknięcia jakiegoś etapu w cyklu życia rodziny. Śmierć nie staje się tym samym tematem tabu dla dziecka, niepokojącą tajemnicą, która dotyczy tylko dorosłych. Rozmawianie z dzieckiem, tłumaczenie i wyjaśnienie niezrozumiałych dla niego faktów w sposób przystępny, zgodnie z jego możliwościami pojmowania sytuacji, wspólne smucenie się i wspominanie zmarłego jest dla dziecka największym wsparciem w żałobie. Elementy pogrzebu takie jak podchodzenie do trumny, dotykanie zmarłego w geście pożegnania, pozostawiamy do decyzji dziecięcej mądrości. Jeśli dziecko ma ochotę podejść do trumny, to mu na to pozwalamy, jeśli zmieni zdanie to szanujemy jego wybór. Ważne jest, by towarzyszyć dziecku i do niczego go nie przekonywać. Uważność na potrzeby dziecka, podążanie krok za dzieckiem, nie zmuszanie do niczego jest tym, co pomaga najbardziej.
W przypadku śmierci nienarodzonego dziecka lub noworodka warto nadać mu imię, pozwoli to uznać jego miejsce w rodzinie[7] i również dobrze jest się pożegnać, w taki sposób jaki jest dostępny, być może tylko symbolicznie.
Ważne jest, by w procesie przeżywania żałoby zadbać o dokończenie spraw niezakończonych, wypowiedzenie tego, co nie zostało wypowiedziane, wybaczenie sobie i zmarłemu, realną ocenę relacji, która łączyła nas ze zmarłym bez idealizowania ani deprecjonowania jego osoby, bo przecież w każdej relacji są dobre i złe chwile, radości, złości i smutki.[8]
Po śmierci bliskiego przychodzi taki moment, w którym zaczynamy porządkować rzeczy zmarłego. Dobrze jest, by niczego tutaj nie przyspieszać. Zapytać siebie czy to już jest ten dobry moment, kiedy mogę się tym zająć. Gorączkowe, bez namysłu oddawanie rzeczy zmarłego tuż po jego stracie, jest wyrazem ogromnego bólu i rozpaczy, której w przekonaniu żałobnika nie można przeżyć w inny sposób jak tylko pozbywając się przedmiotów przypominających o śmierci. Symbolicznie jest to także działanie mające na celu „wyrzucenie żalu”, szybkie pozbycie się go, by nie cierpieć, a przecież potrzeba czasu, by opłakać tak wielką stratę. Warto porządkować rzeczy zmarłego w odpowiednim dla siebie czasie i z należytą uwagą, wybierając to co chcemy oddać, a zachowując to, co jest dla nas ważne. Dobrze jest mieć tutaj wsparcie, kogoś bliskiego, kto nam pomoże, wsłucha wspomnień, przytuli gdy pojawią się łzy.
Trudnymi momentami po śmierci bliskiego będą szczególnie święta oraz inne uroczystości, czy wydarzenia, które pierwszy raz spędzimy bez zmarłego. Warto się zastanowić czy chcemy przeżyć ten czas, tak jak zazwyczaj czy może zaryzykować dokonując jakiejś zmiany. Owa zmiana może okazać się czymś co pozwoli nam lepiej poradzić sobie z bólem.
Radzenie sobie ze stratą to doświadczanie emocji bólu, rozpaczy, gniewu, wstydu, winy. Komunikowanie tych przeżyć, dzielenie się z innymi bliskimi swoim cierpieniem. Szukanie bez skrępowania pomocy i wsparcia, także u specjalistów, jeśli okazuje się to konieczne. Udzielenie sobie wewnętrznej zgody na smutek, płacz, powracanie do wspomnień. Słuchanie siebie i nie robienie niczego wbrew swoim przekonaniom, potrzebom, odczuciom, okazywanie sobie cierpliwości i wyrozumiałości. Wyrażony żal tworzy miejsce dla pełnego życia w nowej rzeczywistości.
Śmierć współmałżonka, rodzica, dziecka
Proces żałoby jest indywidualnym doświadczeniem konkretnej osoby po stracie bliskiego człowieka. To kim był ów bliski człowiek dla żałobnika, jaki rodzaj związku emocjonalnego ich łączył w znacznym stopniu wpływa na sposób przeżywania żalu. Inny wymiar ma rozpacz po stracie współmałżonka, rodzica a jeszcze inny po utracie dziecka.
Śmierć współmałżonka
Śmierć małżonka została w skali stopnia nasilenia stresu umieszczona na pierwszej pozycji. Oznacza to, że utrata towarzysza życia jest bardzo silnym wstrząsem dla całego organizmu człowieka, wymagającym od niego mobilizacji, siły i energii, by poradzić sobie. Śmierć, która przychodzi po wielu wspólnie spędzonych ze sobą latach znacząco zwiększa ryzyko wystąpienia u wdowy/ca chorób i dolegliwości fizycznych a także psychicznych[9]. Dominującymi uczuciami w tej sytuacji straty jest poczucie pustki, osamotnienia, izolacji. Śmierć współmałżonka oznacza utratę ważnej osoby ale także jest tożsama ze śmiercią związku jaki wspólnie tworzyli i pielęgnowali małżonkowie. Należy zatem odżałować to, co razem ze sobą przeszli ale też to czego już nie uda im się wspólnie zrealizować.
Inaczej ze śmiercią małżonka radzą sobie kobiety a inaczej mężczyźni. Różnice te głównie dotyczą stopnia ujawniania emocji oraz korzystania z różnych form zachowań mających na celu radzenie sobie (nie zawsze konstruktywne).
Panie mając społeczne przyzwolenie na okazywanie emocji częściej je wyrażają, a tym samym mają możliwość uwolnienia bólu np. płacząc, mówiąc o nim innym bliskim. Nie muszą przełamywać dodatkowej bariery społecznych stereotypów, która to bariera tkwi w nas samych jak i w otaczającym środowisku. Mają zatem większe szanse, by nie „konserwować” żalu, który i tak prędzej czy później musi się ujawnić. Dobrze jeśli ujawnia się w swojej „czystej” postaci niż schowany, pod płaszczem dolegliwości somatycznych, lęków, depresji….
Po śmierci małżonka niektóre wdowy mogą mieć problemy związane z sytuacją materialną, co dodatkowo utrudnia proces radzenia sobie ze stratą. Kobiety, które były w tradycyjnym związku, w którym to mąż jest osobą utrzymującą dom i rodzinę po jego śmierci doświadczają lęku i poczucia bezradności. Mogą mieć kłopot w przejęciu obowiązków, którymi dotychczas zajmował się współmałżonek. Bardzo ważne zatem, szczególnie w początkowym okresie, staje się tutaj wsparcie i pomoc innych bliskich osób.
Mężczyźni zgodnie z powszechnie przyjętą obyczajowością są bardziej powściągliwi w ekspresji uczuć. Niejednokrotnie wychowywani w przeświadczeniu, iż muszą być silni i nie okazywać słabości, która jest tu równoznaczna z ujawnianiem emocji smutku, żalu, rozpaczy, działają w taki sposób, by stłumić w sobie uczucia. Częściej zatem będą szukali ukojenia w pracy, biorąc na siebie więcej obowiązków. Próbując uśmierzyć ból, który przecież nie znika jeśli się o nim nie mówi, mogą sięgać po alkohol czy inne środki psychoaktywne, a także nadużywać różnych form aktywności seksualnej. Takie działania nie sprzyjają radzeniu sobie, przeciwnie nadszarpują zdrowie i kondycję psychofizyczną, podwyższając ryzyko wystąpienia dolegliwości somatycznych. Mężczyźni zatem potrzebują „uprawomocnienia” do wyrażania własnego smutku, potwierdzenia, że np. płacz w tej sytuacji jest naturalną reakcją i konstruktywną formą radzenia sobie, którą ma do dyspozycji człowiek. Owo potwierdzenie mogą otrzymać od innych bliskich ale także sami muszą dać sobie wewnętrzną zgodę na ujawnienie żalu.
Śmierć rodzica
Strata rodzica wiąże się z bolesnym uświadomieniem sobie faktu, iż nie jest się już niczyim dzieckiem. Jest się dorosłym, który odtąd wędruje przez życie sam bez swoistego poczucia bezpieczeństwa jakie dają rodzice. Śmierć rodzica jest przeżywana także jako utrata łączności z przeszłością, związku z własną historią. Nieuchronnie także stanowi konfrontacje z własnym starzeniem się i przemijalnością. Z uwagi na różne doświadczenia i osobiste historie, u żałobnika w odpowiedzi na śmierć rodzica może pojawić się uczucie ulgi, które stanowi część procesu żałoby i jest w pełni normalne. Ważne jest, by godząc się ze śmiercią rodzica wybaczyć sobie i jemu, uznać, że było się „wystarczająco” dobrym dzieckiem „wystarczająco” dobrego rodzica..
Śmierć dziecka
Śmierć dziecka jest najbardziej dramatycznym zdarzeniem jakiego mogą doświadczyć rodzice. Jest to zaprzeczenie logice i porządkowi świata. To dzieci chowają swoich rodziców, a nie odwrotnie. Dzieci mają żyć jako przedłużenie rodzica i ludzkości. Kiedy zaś umierają jest to odwrócenie cyklu życia. Tragiczne przerwanie tego, co mogło by być udziałem dziecka a później dorosłego, gdyby nie śmierć. Strata dziecka to w odczuciu rodzica utrata części siebie. Żałoba po tak dotkliwej stracie trwa przez całe życie i daje o sobie znać w rożnych sytuacjach z mniejszym bądź większym nasileniem, wpisuje się w każdą fazę życia rodzinnego. Rodzice muszą uporać się z ze smutkiem i rozpaczą związaną z przeszłością jak i opłakać swoje marzenia i oczekiwania co do przyszłości wiązanej z dzieckiem. Jest to bardzo trudny czas dla małżonków i ich związku. Każde z rodziców łączyła z dzieckiem indywidualna, osobista więź i każde z nich na swój sposób opłakuje stratę. Czasem radzenie sobie ze śmiercią u obojga z małżonków wyraża się w zupełnie inny sposób, co może być przyczyną konfliktów i wzajemnych zarzutów wobec siebie. Rodzice cierpią z powodu straty pociechy ale również widząc ból współmałżonka, co dodatkowo potęguje przeżycia związane z żałobą. Czasem cierpienie staje się tak wielkie, że małżonkowie już nie potrafią razem dzielić bólu i dochodzi do rozpadu związku. Może być też odwrotna sytuacja, kiedy traumatyczne zdarzenie jeszcze bardziej spaja rodzinę.
Jeśli zmarłe dziecko miało rodzeństwo to nie wolno w chwilach żałoby „zapominać” o dzieciach, które zostały. One też doświadczają bólu, są zagubione w rozpaczy i potrzebują dorosłego, który pokaże jak „obchodzić” się z cierpieniem. W pierwszych, najtrudniejszych momentach po stracie dziecka, w czasie przygotowań do pogrzebu i samej ceremonii, rodzice mogą nie być w stanie zaopiekować się pozostałym potomstwem, należy wówczas zadbać, by inna ważna i bliska dziecku osoba mogła mu towarzyszyć i być uważna na jego potrzeby.
Każda śmierć wiąże się z bólem, każda wymaga odżałowania ale żadna nie jest końcem życia dla bliskich zmarłego. Przeciwnie jest początkiem budowania siebie na nowo w nowej, innej rzeczywistości.
Jak pomóc dziecku przeżyć śmierć ważnej osoby.
By móc mówić na temat tego, jak dziecko czy nastolatek doświadcza straty bliskiej osoby i jak możemy pomóc mu w tych trudnych momentach, warto jest prześledzić jak rozwija się rozumienie pojęcie śmierci u dzieci. Dzięki tej wiedzy łatwiej nam dorosłym będzie zrozumieć reakcje dziecka, odpowiadać na jego pytania tak, by zmniejszyć jego lęk, złagodzić cierpienie i zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa.
Przeżywanie przez dziecko śmierci bliskiej osoby jest ściśle związane z poziomem jego rozwoju poznawczego i emocjonalnego, który określa możliwości spostrzegania realności straty. Małe dzieci do trzeciego roku życia nie rozumieją pojęcia śmierci. Poznają rzeczywistość dotykając, smakując, wąchając, oglądając, wprawiając w ruch i tak dalej, a zatem będąc w bezpośrednim kontakcie z nowym „obiektem” i tylko w ten sposób mogą być zainteresowane czymś, bądź kimś kogo wcześniej nie znały. Jak zatem dotykać, wąchać, oglądać…… śmierć? Ktoś, by pomyślał cudowny świat, w którym nie istnieje śmierć. Istnieje jednak nieobecność i cierpienie z nią związane. Tak małe dzieci doświadczają przykrych i bolesnych przeżyć w związku z brakiem obecności bliskiej osoby, nie zaś z faktem śmierci. Dzieje się tak ponieważ w ich umyśle nie funkcjonują pojęcia tylko realne obiekty znajdujące się w zasięgu zmysłów. Nie mniej jednak reakcje jakie pojawiają się w odpowiedzi na nieobecność matki (lub innej ważnej osoby) bardzo przypominają proces żałoby u człowieka dorosłego. W pierwszym momencie dziecko szuka matki. Kiedy jej nie znajduje popada w odrętwienie, po którym następnie pojawia się złość, krzyk, dziecko głośno domaga się powrotu matki. Te działania mają zwrócić uwagę otoczenia i pomóc mu w odzyskaniu utraconego obiektu. Jeśli tak się nie dzieje pojawia się rozpacz, apatia, dziecko wycofuje się z kontaktów. Po okresie wycofania malec stopniowo wykazuje gotowość nawiązywania nowych relacji.[10]
W rozumieniu starszych dzieci do piątego roku życia pojawia się pojęcie śmierci ale nie jest ono tożsame z pojęciem, jakim posługuje się dorosły człowiek. Rozumowanie dzieci w tym wieku charakteryzuje się swoistą „magiczną” logiką, której poznanie jest niezwykle ważne, po to by móc być uważnym na cierpienie dziecka wynikające z jego fantazji, którymi tłumaczy sobie rzeczywistość. Istotnymi cechami dziecięcego myślenia na tym etapie rozwoju jest przekonanie, że przedmioty nieożywione mogą się poruszać, mówić. Rzeczy, zjawiska istnieją dla wygody ludzi np. noc przychodzi po to, by dzieci mogły iść spać. Wszystko może być pod kontrolą i zależy od woli i życzeń człowieka. Takie uproszczenia myślenia powodują, iż dzieci rozumieją śmierć jako życie tylko w innych, nieznanych mu okolicznościach, stąd często się martwią czy zmarłemu nie jest zimno, czy ma co jeść, czy się nie nudzi itp. Śmierć jest powodowana poprzez działanie magicznych sił, człowiek umarł ale jeśli tylko będzie chciał może powrócić do życia, zatem jest to zjawisko czasowe i odwracalne. Dzieci mogą wierzyć, iż śmierć bliskiej osoby jest wynikiem tego, że np. w złości życzyły tej osobie, by umarła bądź, że to swoim niegrzecznym zachowaniem doprowadziły do śmierci. Zdarza się, przecież słyszeć jak rodzice powtarzają „kiedyś tak się zachowując wpędzisz mnie do grobu”. Efektem takiego interpretowania rzeczywistości może być poczucie winy przeżywane przez dziecko. Ten etap w rozwoju dziecięcego myślenia to stadium konkretu, a zatem nasze komunikaty dzieci odbierają w sposób dosłowny. Stwierdzenie, że zmarły śpi może być przyczyną silnego lęku dziecka przed zaśnięciem.
Między szóstym a ósmym rokiem życia dzieci utożsamiają śmierć z ludzką postacią, a więc tą, która myśli, czuje, słyszy, widzi itd. Mają przekonanie, że jeśli jest się wystarczająco silnym i mądrym, to można ją przechytrzyć, uciec od niej. Ponieważ starsi ludzie nie mają na tyle siły, by obronić się przed śmiercią umierają. Logiczne zatem staje się, iż śmierć nie dotyczy ludzi młodych, silnych i zdrowych. Dzieci na tym etapie obawiają się co się dzieje z ciałem po śmierci, pojawiają się lęki dotyczące tego, że mogą znaleźć się w trumnie.
Dzieci między dziewiątym a dwunastym rokiem życia rozumieją już, że śmierć dotyczy wszystkich istot żywych, jest zjawiskiem naturalnym i nieodwracalnym. Przeżywają zatem konsekwencje związane z faktyczną utratą bliskiej osoby nie zaś z separacją od niej jak to było we wcześniejszych etapach rozwojowych. Wiedzą już, że jej przyczyną może być także choroba wewnętrzna, wypadek, przemoc fizyczna. Pojawiają się lęki związane z możliwością pochowania, bądź kremacji ciała kiedy będą jeszcze żyły. Pojmując nieodwracalność śmierci doznają ukojenia w religijnych przekazach dotyczących istnienia życia po śmierci, jednak ograniczenia w rozwoju myślenia abstrakcyjnego przysparzają im trudności w zrozumieniu istoty duszy ludzkiej, która żyje poza rozkładającym się ciałem.
Dorastająca młodzież rozumie naturalność i nieodwracalność śmierci, zdaje sobie także sprawę z tego, iż śmierć dotyczy także ich ale oczywiście wydarzy się dopiero w bardzo odległej przyszłości. Stąd często ryzykowne, narażające życie i zdrowie zachowania młodzieży. Rozwój myślenia abstrakcyjnego pozwala zrozumieć pojęcie duszy, nastolatkowie wyrażają i tłumaczą swoje poglądy religijne[11].
Kiedy dziecko, nastolatek doświadcza śmierci bliskiej osoby przeżywa smutek podobnie jak dorosły. Najpierw próbuje zaprzeczyć temu co się wydarzyło, młodsze dzieci mogą szukać zmarłej osoby i z utęsknieniem wyczekiwać jej powrotu. Potem pojawiają się uczucia złości, buntu, wreszcie żalu, następuje wycofanie z kontaktów z dorosłymi i rówieśnikami a później stopniowe wychodzenie z izolacji i budowanie nowych relacji. U małych dzieci, które jeszcze nie potrafią swojego żalu wyrazić słowami mogą pojawić się trudności ze snem, utrata apetytu, moczenie się, częste infekcje, przesadne reakcje na rozstanie takie jak lgnięcie do innych. U starszych dzieci i nastolatków mogą pojawić się zachowania agresywne. Młodzież pozostawiona sama z własnym bólem może sięgać po narkotyki czy inne środki psychoaktywne, podejmować ryzykowne, autodestrukcyjne działania. Warto zatem być uważnym na to, jak ze smutkiem radzi sobie dziecko, pytać go czego potrzebuje, tłumaczyć i szczerze udzielać odpowiedzi, rozmawiać o zmarłym, wspominać go, nie ukrywać przed dzieckiem swoich emocji. Rodzic, który płacze po śmierci bliskiego, a potem ociera łzy, pokazuje dziecku, że płacz jest czymś co pomaga i że nie trwa on wiecznie.
Należy pozwolić dziecku przeżywać żal w sposób dla niego właściwy, mając na uwadze, iż smutek dziecka przychodzi „falami” i nie będzie ono pogrążone w nieustannym żalu, przeciwnie za chwilę po wielkiej rozpaczy może zatracić się w pogodnej zabawie i nie jest to niczym niewłaściwym. Niepokojące dorosłych a uporczywe odgrywanie przez dzieci w zabawie śmierci, umierania, ceremonii pogrzebowej nie jest wyrazem dziecięcej bezmyślności, obojętności, a tylko jest jednym ze sposobów radzenia sobie ze stratą, błędem zatem byłoby zakazywanie takiej aktywności.
W czasie przeżywania żałoby rodzice, czy inne osoby opiekujące się dzieckiem powinny być wrażliwe na dziecięce poczucie winy za śmierć ważnej osoby. Konieczne jest w takiej sytuacji wytłumaczenie dziecku i zapewnienie go, że nie ponosi odpowiedzialności za śmierć.
Wyrazem przeżywania żałoby mogą być także trudności z pamięcią i kłopoty w koncentrowaniu uwagi, przejawiające się bądź w nadmiernym pobudzeniu, bądź w spowolnieniu i w reakcjach tak zwanego „zawieszania się”, kiedy dziecko sprawia wrażenie nieobecnego. Jeśli dziecko uczęszcza do szkoły dobrze jest poinformować wychowawcę o aktualnej sytuacji, by zachowania, które może prezentować uczeń nie były dla niego zaskoczeniem i jednocześnie, by nauczyciel mógł adekwatnie pomóc.
Wspierając dziecko w procesie żałoby należy mieć świadomość, że przeżywa ono stratę i że unikając z nim rozmów na temat zmarłego nie uchronimy go przed bólem. Należy zatem pomóc dziecku wyrazić uczucia związane ze śmiercią, tłumaczyć to czego nie rozumie w sposób adekwatny do jego poziomu rozwoju. Unikać sformułowań, które mogły by wzbudzić u dziecka lęk (np. że zmarły zasnął). Nie ukrywać swoich emocji dotyczących utraty. Być z dzieckiem szczerym i szanować jego sposób radzenia sobie z bólem. Utwierdzić go w przekonaniu, że ma prawo smucić się, złościć ale także śmiać się i bawić jeśli tylko czuje taką potrzebę.
Wcześniej przy okazji omawiania kwestii zachowań, które pomagają przeżyć stratę wspomniałam pokrótce o funkcji pożegnania ze zmarłym i uczestnictwie dzieci w ceremonii pogrzebowej.
Najważniejsza w pomaganiu dziecku czy nastolatkowi w radzeniu sobie z bólem żałoby jest nasza uważność, czujność i wrażliwość na jego potrzeby. Obserwujmy, bądźmy blisko, gotowi do rozmowy wtedy, gdy się do nas zwróci. Pytajmy jak sobie radzi ale jednocześnie szanujmy jeśli nie będzie chciało w tym momencie z nami rozmawiać. Pamiętajmy, że każdy człowiek nawet ten najmniejszy ma swój własny sposób radzenia sobie z żałobą, nie próbujmy go zmieniać.
Jak pomagać tym którzy doświadczają żałoby
Czas żałoby jest trudnym okresem dla osoby, która doświadczyła śmierci bliskiego ale także dla krewnych, przyjaciół, współpracowników, którzy chcą pomóc żałobnikowi. Często zadają sobie oni pytanie co mogę zrobić, jak mam się zachować, by dodatkowo nie spotęgować cierpienia.
Najważniejsza w pomaganiu w sytuacji żałoby jest zwyczajna obecność i ją warto oferować. Wspólne bycie z osobą, która doświadczyła straty jest tym co pomaga najbardziej w chwilach poczucia opuszczenia, osamotnienia. Wystarczy także towarzysząc żałobnikowi „stworzyć przestrzeń”, by mógł on wyrazić swój ból. Owa przestrzeń to zadbanie o wystarczającą ilość czasu, którą można poświęcić żałobnikowi, by nagle nie wychodzić w pośpiechu, pędząc, aby zdążyć na autobus. Przestrzeń oznacza także wewnętrzną gotowość pomagającego do wysłuchania tego, co chce powiedzieć żałobnik, bez obruszania się, krytyki czy próby powstrzymania przeżywanych emocji. Nie zawsze wyrażane przez żałobnika uczucia, myśli będą zgodne z przyjętymi normami i przekonaniami pomagającego ale właśnie owa gotowość oznacza wewnętrzną zgodę na to, by osoba doświadczająca żałoby mogła uwolnić wszelkie nawet najbardziej wydawać, by się mogło irracjonalne słowa i emocje.[12]
Cenna okazuje się także pomoc przy wykonywaniu codziennych prozaicznych czynności, o których człowiek pogrążony w smutku najczęściej zwyczajnie zapomina np. zrobienie zakupów, przygotowanie posiłku, zapłacenie rachunków itp.
Może być też tak, że proponując wsparcie żałobnik je odrzuci ale ważne jest, by nie zrażać się odmową i za jakiś moment znów zaoferować swoją pomoc.
Dobrze jest nie narzucać swojego zdania, nie udzielać rad i nie pouczać, a także nie twierdzić, że rozumie się to, co przeżywa żałobnik, bo przecież to nie jest prawda. Żałoba to osobiste doświadczenie i tyle, ile jest ludzi tyle jest różnych sposobów doświadczania bólu.
Społeczne stereotypy blokujące przeżywanie żałoby
Mówiąc o śmierci i żalu po stracie bliskiego człowieka należy jeszcze wspomnieć o istniejących w świadomości społecznej stereotypach myślowych dotyczących żałoby. Odzwierciedlają się one w komunikacji międzyludzkiej i funkcjonują jako prawdy, wedle których należy postępować, by lepiej radzić sobie z ze stratą. W rzeczywistości jednak są to komunikaty propagujące wzorce zachowań, blokujących i powstrzymujących emocje, hamując tym samym prawidłowy proces żałoby. Oto niektóre z popularnych zwrotów utrudniających opłakiwanie zmarłego:
- „Czas leczy rany”
- „Jeżeli zaczniesz płakać, możesz nigdy nie przestać”
- „Powinieneś cały czas czymś się zajmować, żeby pomóc sobie zapomnieć”
- „Ludzie wierzący w Boga nie muszą cierpieć żałoby po śmierci ukochanych”
- „Jeśli pozwalasz sobie na rozrywki, to brak ci szacunku dla swego zmarłego”
- „Owdowiała osoba jest zagrożeniem dla małżeństw jej przyjaciół”
- „Do tego czasu powinieneś już powrócić do normalności”
- „Bądź silny ze względu na dzieci”
- „O zmarłym można mówić tylko dobrze albo wcale”
- „Unikasz bólu, jeśli nie przeżywasz żałoby”.[13]
Powyższe stwierdzenia wynikają z braku wiedzy o prawidłowościach procesu żałoby i tym samym zawierają w sobie wszystko to, czego nie należy robić i czemu nie należy ufać jeśli chce się przeżyć żałobę i zacząć odbudowywać swoje życie.
Zakończenie
Na zakończenie pozwolę sobie zamieścić opowieść dotyczącą żalu po stracie bliskiej osoby, zaczerpniętą z książki autorstwa Manu Keirse, która będzie metaforycznym podsumowaniem najważniejszych treści związanych przeżywaniem śmierci ważnego dla nas człowieka.
„Kiedyś rosły trzy drzewa….[14].
Kiedyś rosły trzy drzewa….. Wszystkim trzem gwałtowna burza złamała po dużej gałęzi. Każde z nich poradziło sobie w inny sposób z tą stratą. W kilka lat po burzy poszedłem obejrzeć te drzewa. Odnalazłem je i rozmawiałem z nimi.
Pierwsze drzewo jeszcze nie uporało się ze strata – wiosną każdego roku, kiedy promienie słońca namawiają je do wzrastania mówi: „Nie, nie mogę, bo brakuje mi ważnej gałęzi”. Zauważyłem, że to drzewo nie urosło i zostało w cieniu innych. Słońce do niego nie docierało. Jego rana była widoczna i jeszcze nie zabliźniona. Ślad po utraconej gałęzi był najwyższym punktem tego drzewa. Drzewo nie rosło dalej.
Drugie drzewo tak bardzo przestraszyło się bólu, że postanowiło szybko zapomnieć o tej stracie. Trudno było je odnaleźć, bo leżało przewrócone na ziemi. Wiosenna burza wyrwała je z korzeniami. Drzewo nie mogło utrzymać się w ziemi. Ślad po ranie był prawie niewidoczny, leżał przykryty mokrymi liśćmi i gnił.
Trzecie drzewo przestraszyło się także bólu i pustki, ale postanowiło nie negować ich. Kiedy pierwszej wiosny promienie słońca zaprosiły je do wypuszczenia liści, powiedziało: „W tym roku jeszcze nie jestem gotowe”. Gdy promienie słońca w kolejnym roku ponowiły zaproszenie, drzewo odpowiedział: „Pozwól mi wzrastać. Wiem, że mogę jeszcze rosnąc dalej”. Trzecie drzewo też było trudno odnaleźć, a to dlatego, że nie spodziewałem się, ze tak urośnie i będzie takie mocne. Na szczęście rozpoznałem je po zabliźnionej ranie, którą z dumą pokazywało w promieniach słońca.”
Bibliografia
- Alexander H. Doświadczenie żałoby. W Drodze, Poznań 2001.
- Badura-Madej W. Kryzysy i interwencja kryzysowa w terapii dzieci i młodzieży. W: Namysłowska I. (red.) Psychiatria dzieci i młodzieży. Warszawa, PZWL: 2005
- Bąk – Sosnowska M. Choroba w życiu człowieka. W: Trzcieniecka-Green A, Psychologia Podręcznik dla studentów kierunków medycznych. Kraków: Universitas; 2006.
- Binnebesel J, Opieka na dziećmi i młodzieżą z chorobą nowotworową w doświadczeniu pacjentów. Toruń: UMK 2003 r.
- de Barbaro B, Wprowadzenie do systemowego rozumienia rodziny. Kraków, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego; 1999
- Dodziuk A. Żal po stracie, czyli o przeżywaniu żałoby. Warszawa IPZ: 2006
- Frankl V. E. Człowiek w poszukiwaniu sensu. Warszawa 2012, Czarna Owca
- Grajcarek A. (red.) Sztuka rozmowy z chorym. Kraków, Wyd. ad vocem: 2001
- Harwas-Napierała B. Trempała J. (red.) Psychologia rozwoju człowieka. T. 2 Charakterystyka okresów życia człowieka, Warszwa, PWN: 2011
- Herbert M, Żałoba w rodzinie. Gdańsk, GWP: 2005
- Keirse Piętno smutku. Słowa otuchy dla tych , którzy cierpią. Radom, Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne: 2005
- Kubler –Ross E. Rozmowy o śmierci i umieraniu. Poznań: Media Rodzina; 1998.
- Kubler –Ross E. Pytania i odpowiedzi na temat śmierci i umierania. Warszawa Laurum: 2010
- Rogiewicz M, Buczkowski K. Dorosły pacjent w żałobie po śmierci bliskiej osoby – rola lekarza rodzinnego. Polska Medycyna Paliatywna 2006, tom 5, nr 1
- Winch B. Tekst do materiałów szkoleniowych dla pracowników hospicjów. www.hospicja.pl
[1] Frankl V. E. Człowiek w poszukiwaniu sensu. Warszawa 2012, Czarna Owca
[2] Winch B. Tekst do materiałów szkoleniowych dla pracowników hospicjów. www.hospicja.pl
[3] Rogiewicz M, Buczkowski K. Dorosły pacjent w żałobie po śmierci bliskiej osoby – rola lekarza rodzinnego. Polska Medycyna Paliatywna 2006, tom 5, nr 1
[4] Winch B. Tekst do materiałów szkoleniowych dla pracowników hospicjów. www.hospicja.pl
[5] ibidem
[6] Winch B. Tekst do materiałów szkoleniowych dla pracowników hospicjów. www.hospicja.pl
[7] Bąk – Sosnowska M. Choroba w życiu człowieka. W: Trzcieniecka-Green A, Psychologia Podręcznik dla studentów kierunków medycznych. Kraków: Universitas; 2006.
[8] Dodziuk A. Żal po stracie, czyli o przeżywaniu żałoby. Warszawa IPZ: 2006
[9] Rogiewicz M, Buczkowski K. Dorosły pacjent w żałobie po śmierci bliskiej osoby – rola lekarza rodzinnego. Polska Medycyna Paliatywna 2006, tom 5, nr 1
[10] Herbert M, Żałoba w rodzinie. Gdańsk, GWP: 2005
[11] Badura-Madej W. Kryzysy i interwencja kryzysowa w terapii dzieci i młodzieży. W: Namysłowska I. (red.) Psychiatria dzieci i młodzieży. Warszawa, PZWL: 2005
[12] Dodziuk A. Żal po stracie, czyli o przeżywaniu żałoby. Warszawa IPZ: 2006
[13] Rogiewicz M, Buczkowski K. Dorosły pacjent w żałobie po śmierci bliskiej osoby – rola lekarza rodzinnego. Polska Medycyna Paliatywna 2006, tom 5, nr 1 str. 25
[14] Keirse M. Piętno smutku. Słowa otuchy dla tych , którzy cierpią. Radom, Polskie Wydawnictwo
Encyklopedyczne: 2005 s.94
Psycholog, Psychoterapeuta Poznań, Plewiska
Monika Trojanowska - Powąska
ul. Brzozowa 5/40
62-064 Plewiska
Adres mail:
trojanowska-m@o2.pl
Kontakt
Nr tel.
603 – 175 – 857